gallery/labedz9
gallery/labedz10

Strona Artmana o rozwoju duchowym,

samoświadomości, analizach, medytacji i oświeceniu

Czy patrzeć na siebie tak, jak patrzy na mnie Bóg?

Krzysztof Chrząstek     

     

Pewne rzeczy, a nawet idee są dobre przez pewien czas, a potem stają się zbędne lub się przekształcają. Dzieje się tak, bo zmienia się rozumienie ich, zrozumienie dotyczące siebie, świata i zjawisk - tych zewnętrznych i wewnętrznych. Zmieniają się także potrzeby.

 

Podobnie jest z powiedzeniem, które niektórzy powtarzają, aby "spojrzeć na siebie tak, jak patrzy na ciebie Bóg". Aby pełniej zrozumieć jego znaczenie, warto co nieco wyjaśnić. Zacznijmy od tego, że jest ono piękne, miłe, poetyckie, chwytające za serce, wzruszające i wspaniałe, ale... nieprawdziwe. Przynajmniej do pewnego, dość istotnego momentu. A mianowicie - dla wielu osób to powiedzenie odnosi się do personifikacji - uosobienia Boga, który niczym wspaniały, kochający i, opiekuńczy, archetypowy Ojciec dba o wszystko, swoje dzieci, a zwłaszcza o Ciebie.

 

A tymczasem Bóg to zakres pasm częstotliwości, wibracji i świadomości o najwyższym możliwym zakresie i wszystkich najpiękniejszych cechach i możliwościach, do jakich można mieć dostęp. Dlatego też, dopóki nie zbliżysz się swoją świadomością, energią i wibracją do tego boskiego poziomu, to niewiele się dzieje, bo dopiero gdy wasze energie są zbliżone do siebie albo nachodzą na siebie, czyli gdy macie część wspólną, dochodzi do reakcji i realnego kontaktu z Bogiem. Wtedy następuje powolne "zlewanie się" z tymi boskimi energiami i poziomem świadomości. Stapianie się z "Nim". I wtedy działa się zgodnie z tym poziomem świadomości, wibracji i energii, zatem możliwie najlepiej dla siebie i innych istot.

 

Zatem, z tej perspektywy - póki takie zjawisko nie zachodzi, to Bóg na ciebie nie "patrzy". Szok. Bóg z tobą nie rozmawia. Szok. A może nawet Bóg niczego ci nie planuje. Szok.

 

No chyba, że masz na myśli te istoty, mniej lub bardziej materialne, które posługując się różnymi technologiami, możliwościami i manipulacjami, wpływają na ludzi i odgrywają od wielu lat rolę bogów, aniołów, opiekunów duchowych, wysłańców stwórcy, czy też zarządców.  I to zarówno podczas życia, jak i po śmierci, wpływając na podświadomość czy też duszę. Bo oni dopasowują się do wyobrażeń danych ludzi o tym, jak wyglądają i jak się zachowują istoty "boskie", "anielskie", "święty" czy sam "bóg" i tak im się objawiają, a nawet pokazują na różne sposoby. Często też inspirują do różnych działań, odkryć czy wynalazków.

 

Jeżeli zatem mówisz i myślisz o takich istotach, to wtedy tak - oni "patrzą" na ciebie - stąd ten symbol wszystko widzącego oka. Oni "rozmawiają" z tobą - stąd te liczne przekazy, czanelingi, objawienia i kolejne "tajemnice" czy księgi przekazywane wybranym. Czasem też podsyłają konkretną wiedzę i plany, ale zazwyczaj nie robią tego za darmo czy z dobroci serca. Mają w tym swój interes. Projektują ludziom przyszłość i konkretne wydarzenia, również na szerszym planie - dla większej grupy ludzi, aby nimi kierować i osiągać swoje - czyli "ich" plany, a nie twoje. Twoje ewentualnie przy okazji. Gdy im to pasuje z jakichś powodów.

 

Tutaj małe wyjaśnienie - niektórzy myślą, że skoro te istoty manipulują ludźmi, to muszą być znacznie od nas rozwinięci intelektualnie i duchowo. I tak i nie. Z pewnością dysponują lepszą technologią i umiejętnością jej wykorzystania. Ale nie muszą być wcale bardziej od nas świadomi czy mądrzy. Choć mogą być chytrzy i sprytni.

 

Dam prosty przykład - jeżeli jakiemuś zwyczajnemu, niewykształconemu człowiekowi, który większość życia spędził na odludziu, pokaże się, jak się obsługuje np. armatkę wodną, to przy jej użyciu "pokona" każdego, nawet najbardziej rozwiniętego intelektualnie i większość rozwijających się duchowo osób. Chyba, że będą czymś osłonięte przed skutkami tego prostego urządzenia.

 

Podobnie może działać część tych istot - manipulatorów. Ta technologia nawet nie musi być przez nich zrobiona. Mogli ją u kogoś podejrzeć lub komuś ukraść. Nieco inaczej jest z istotami astralno-mentalnymi - te często po prostu widzą co mamy w swoich ciałach astralnych i skupiają się na słabościach, lękach i nadziejach ludzi, aby je wykorzystać do swoich planów.

 

Bo coraz więcej osób już wie i rozumie, że bogiem czy bogami nazywano właśnie te istoty, które kiedyś tu się zjawiły (a może były tu zawsze?) i kierowały oraz manipulowały w swoich celach ludźmi. Zatem nie zawsze dobrze jest używać tak tego słowa. Bo w podświadomości i świadomości wielu osób od razu idzie skojarzenie do nich, a nie do tego właściwego Boga.

 

Zatem Bóg - ten zakres najlepszych wibracji i świadomości jest twoim pierwotnym stwórcą (a z pewnej perspektywy jest może nawet bardziej Celem, do którego się zmierza). Tym Pierwotnym Stwórcą, bo potem była cała masa stwarzaczy pośrednich, którzy niczym człowiek tworzący akwarium lub dbający o jakąś hodowlę, dokładali od siebie co nieco i tworzyli różne "środowiska naturalne", albo różne inne byty - "twory", nie zawsze zgodnie z zamysłem, czy poziomem świadomości tego pierwotnego Boga.

 

Część z tych istot "pośredników", "zarządców" czy też "opiekunów" może mieć nawet "wysokie wibracje"  - wyższe od wielu ludzi, choć część tego może pochodzić z używanych przez nich technologii, a nie z nich samych i ich "urzeczywistnienia". Mogą też być chytrzejsze (bo mądrość to to raczej nie jest, chyba, że mocno wypaczona), ale nie zawsze mają czyste względem nas intencje.

 

Większość ludzi jest też tak przez nich manipulowana, aby nie rozwinąć swoich boskich możliwości i potencjału. Bo wtedy by się okazało, że "oni" są o wiele niżej od nas i to pod każdym względem. Byliby też nam do niczego nie potrzebni, podobnie jak ich wiedza, technologie, czanelingi, przekazy i inne podobne, niewiele wnoszące działania, które może i dobre były, ale 10-20 lat temu, a nie teraz. Już zrozumieliśmy czym są i skąd pochodzą. Warto się więc zastanowić, z którym "bogiem" wchodzisz w relacje i współpracujesz, bo z tymi "bogami" nie zawsze warto, a może i w ogóle nie warto się zadawać.

 

Więc dopiero, gdy twoje energie i poziom świadomości będą zbliżone do boskich, dojdzie do wzajemnej lub pełnej interakcji. Bo można sobie latami wmawiać, że ocean "patrzy" na ludzi, którzy opalają się na brzegu lub w nim pływają, ale ocean wcale na nich nie patrzy, choć to piękne i poetyckie porównanie. Nawet całkiem możliwe, że z pewnej perspektywy, ocean ma ich w "nosie" :) Co nie znaczy, że w pewien sposób ich nie "karmi" czy nie "zasila", a może nawet "dba" o nich. Ale dopiero, jak wejdziesz w zakres tych boskich wibracji. Wtedy tak - ten Bóg zasila cię bezpośrednio, karmi, dba o ciebie i  daje ci to, co najlepsze, bo jest tym, co najlepsze. A ty jesteś jego częścią, co nie znaczy, że teraz przejawiasz jego cechy. Ale możesz. Już teraz, już dzisiaj i tego najbardziej się boją "zarządcy". Bo wtedy stado im się wymyka i nie ma kogo doić z energii, ani nie ma kukiełek do zabawy. Ale przeważnie nie staje się to od razu, a już na pewno nie po przejściu kilku lub więcej kursów, warsztatów czy przeczytaniu wielu książek. To tylko narzędzia, które mogą pomóc, choć czasami raczej służą innym planom.

 

Można też sobie długo wmawiać, że ocean współpracuje z jachtami, które po nim pływają, ale tak nie jest, bo to raczej jachty współpracują z oceanem, jego siłami i zjawiskami, które na nim występują. To chyba istotna różnica. Bo to jacht i kierujący nim człowiek musi podjąć wysiłek nawiązania takiej współpracy z oceanem.

 

Dlatego dużo zależy od właściwego działania człowieka, choć może słowo wysiłek nie do końca jest właściwe. Chodzi o takie działanie człowieka, który za pomocą dostępnych mu możliwości, narzędzi (materialnych, energetycznych i mentalnych) i dostępnego mu zrozumienia, odczuwania oraz poziomu świadomości, dokonuje w możliwie najkrótszym czasie najefektywniejszego działania zmierzającego do nawiązania kontaktu z Bogiem, "współpracy" z Nim i stania się z nim "jednością", a przynajmniej pływania w jego oceanie wszechogarniającej miłości, dobroci i mocy. A żeby być czy też stawać się "Nim", warto mądrze przejawiać Jego atrybuty. I wtedy to człowiek bardziej świadomie, poprzez uruchamianie swoich wewnętrznych i zewnętrznych mocy i umiejętności "przyciąga" do siebie lub tworzy to, czego potrzebuje lub myśli, czuje, że potrzebuje do życia i realizacji swoich planów. I coraz bardziej się uniezależnia od tych manipulatorów, choć nie zawsze jest to łatwe, bo próbują utrzymać swoją pozycję.

 

I tak jak żadna rzecz, chociażby jabłko, które wpadnie do oceanu, nie staje się od razu nim, tak nawet człowiek który ma zbliżoną  energetykę i świadomość do boskich wibracji nie staje się od razu nimi, bo nie ma do końca tych właściwości. Tacy ludzie nie stają się automatycznie częścią Boga (jakościowo), tylko dlatego, że w nim pływają czy są w jego pobliżu. To wymaga czasu, zmian i dostrojenia się do tego zakresu wysokich wibracji mądrości, świadomości oraz mocy, jeżeli mówimy o "oceanie" Boga. Tylko tyle i aż tyle. 

 

Zatem, jeśli chcesz patrzeć na siebie tak, jak patrzy na Ciebie Bóg, to spójrz w lustro i obdarz siebie sam tym, co w tobie najlepsze, a dzięki temu szybciej dostroisz się do boskich wibracji, boskiego poziomu świadomości, miłości i mocy. Odszukaj to, co masz najlepszego w swoim sercu, a przede wszystkim uczucia, które tam "mieszkają". A za "najlepsze" rozumie się tu wszystko - począwszy od miłego, zadbanego miejsca, w którym żyjesz, uczysz się, rozwijasz i pracujesz, dobre relacje z innymi, a nawet poprzez takie jedzenie i napoje, które ci służą i pomagają Ci w tym, a skończywszy na najlepszych uczuciach i myślach, którymi karmisz się energetycznie. Bo to też jest pożywienie, tylko innego rodzaju. Bo chyba każdy doświadczył chwili, gdy jakaś dobra i miła myśl, albo zdanie wypowiedziane przez siebie samego - na głos lub w myślach, ewentualnie powiedziane przez kogoś innego, sprawiło, że nagle wyrosły nam skrzydła u ramion, albo nawet my sami urośliśmy o kilka centymetrów, taka radość nas wypełniała i duma. Prawda, że miłe uczucie? I takie warto rozwijać. Ale mądrze i z właściwym rozumieniem, aby nie doprowadzić do jakiegoś przegięcia w jakimś obszarze swojego życia. Równowaga, harmonia i właściwe rozumienie jest kluczem do tego. A to się rozwija poprzez wgląd, medytację i słuchanie, inspirowanie się mądrymi ludźmi, którzy się o to otarli, rozumieją to lub też już przejawiają w swoim życiu.

 

Bo gdy tak się na siebie patrzy, to ta najlepsza możliwa wibracja ma szansę się bardziej przez ciebie przejawić. Umożliwiasz temu właściwemu Bogu i Jego boskim właściwościom na przejawianie się poprzez ciebie i w twoim życiu. I dopóki ty tak na siebie nie spojrzysz, to Bóg też tak na ciebie nie patrzy. To twoja wola, zgoda i intencja uruchamiają Bogu kanał, poprzez który On i jego energie mogą działać.

 

Zatem jeżeli chcesz patrzeć na siebie tak, jak patrzy na ciebie Bóg, to spoglądaj na siebie z największą miłością, czułością, mądrością i wyrozumiałością, jaką sam okazałbyś jakiejś osobie, którą kochasz lub kochałbyś całym swoim sercem, umysłem i ciałem. Takiej, której dałbyś wszystko i to jak najlepszej jakości, bo tak bardzo ją cenisz, lubisz, kochasz i tak bardzo jest ci ona droga oraz miła. Po prostu twoja ukochana. Najwspanialsza istota, jaką spotkałeś.

 

I dopiero wtedy "patrzy" na Ciebie ten właściwy Bóg - bo przepływa przez Ciebie ta wysoka częstotliwość wibracji, energii i świadomości. Wcześniej Bóg na Ciebie nie "patrzył". I dopiero wtedy masz szansę przejawić miłość do siebie. Przy tym poziomie wibracji. Czasem też to następuje spontanicznie - przy relaksie lub medytacji, bo wtedy nie blokujemy tych energii swoim umysłem i tkwiącymi w nim wierzeniami, poglądami i innymi mechanizmami. Gdy umysł jest spokojny, wycofany i obserwujący, ale najlepiej bez myśli, może zajść spontaniczny proces otwarcia się na boskie energie. Dlatego warto medytować, warto się relaksować i robić coś miłego, co wywołuje uśmiech na twarzy.

 

Mam nadzieję, że ta różnica ze spoglądaniem tak, jak patrzy na mnie Bóg jest jasna i dobrze to wytłumaczyłem. I mam nadzieję, że zrozumiałeś. Dopiero tak patrząc na siebie - z miłością, radością i docenieniem - sprawiasz, umożliwiasz i dajesz szansę, aby Bóg (te najlepsze energie) patrzył na Ciebie poprzez Ciebie. Bo w końcu przecież wszystko jest ze sobą w jakiś sposób połączone. Co znowu nie znaczy, że jakościowo jest tym samym. Proporcje, częstotliwości i wibracje są bardzo istotne i robią spore różnice, nawet, gdy się różnią pomiędzy sobą o niewielki zakres.

 

Niektórzy mówią, że teraz już mówienie o boskości wyszło z mody, że teraz pora się zająć "kreacją mentalną" czy "mocą umysłu" itd., bo większość ludzi chce żyć bogato, wygodnie i lekko. Z pewnej perspektywy to dobrze, ale właśnie takie mentalne kreacje mocnego umysłu są niewiele warte lub ich długotrwałe efekty nie będą za wiele warte bez dostrojenia się do tych boskich wibracji i boskiego poziomu świadomości. Bo bez tego raczej mogą przynieść chwilową euforię i...problemy zarówno tej osobie, jak i jego otoczeniu. Dotyczy to zwłaszcza osób, które mają duże zdolności kreacji mentalnej czy energetycznej, ale w niewystarczającym stopniu uwolnili się od negatywnych i szkodliwych tendencji, np. jakichś nałogów. Wtedy ich duże kreacje zamiast im pomóc, mogłyby im zaszkodzić, bo nie umieją trzymać w ryzach swoich negatywnych tendencji i je właściwie neutralizować a jeszcze lepiej przekształcać i zastępować pozytywnymi cechami, tendencjami i nawykami. I nad tym warto w pierwszej kolejności popracować.

 

Zatem życzę Ci dzisiaj i teraz tego właściwego boskiego spojrzenia w oczach i spoglądania tak na siebie, swoje cechy i działania. A jeśli dasz radę, to i na bliskich oraz innych ludzi i inne istoty. Z właściwą mądrością i bez niepotrzebnej naiwności. Bo to ty tak patrzysz póki co. Ale, być może i inni tak zaczną robić. W końcu kiedyś przychodzi ta właściwa zmiana. I tego właśnie sobie i tobie życzę. Zmiany na lepsze w sobie i każdym obszarze swojego życia.

 

 

 

Krzysztof Chrząstek zajmuje się rozwojem duchowym, regresingiem i analizami. Udziela porad i konsultacji. Jest autorem trzech wydanych książek: 1. sensacyjnej powieści podróżniczo-mistycznej "Tajemnica Agarthy" https://ridero.eu/pl/books/tajemnica_agarthy/ , 2. "Poradnik szczęśliwego człowieka" i 3. "Uśmiech słońca".

gallery/1 tajemnica agarthy okładka 1
gallery/okładka poradnik1
gallery/usmiech slonca1