Strona Artmana o rozwoju duchowym,

samoświadomości, analizach, medytacji i oświeceniu

gallery/labedz9
gallery/labedz10

Nie kogoś takiego jak opiekun duchowy

Krzysztof Chrząstek     

     

 

Raczej nie ma kogoś takiego jak opiekun duchowy czy przewodnik duchowy. Większość a praktycznie wszystkie takie istoty (poza 0,007%) są to szkodliwie i manipulacyjnie działające istoty, będące aktywnymi członkami manipulacyjnego systemu więżącego dusze i świadomości ludzi wciąż na podobnym poziomie świadomości i namawiające do kolejnych inkarnacji, aby coś tam zrobić, bo coś tam.  

 

Ich nie interesuje nasze dobro. To tylko pozory i słowa bez pokrycia. Ich interesuje władza i ssanie z nas energii. Część z nich może to robić nieświadomie, bo naiwnie sami wcześniej uwierzyli w to, co im te istoty i uzależnieni od tych istot ich mistrzowie, również fizyczni powiedzieli. I przyjęli na siebie tę rolę "opiekuna", aby wkręcać innych w ten system kontroli. Tak jest w większości systemów religijnych i duchowych.

 

Czyli te indywidua raczej należałoby nazywać nadzorcami systemu niż opiekunami czy przewodnikami. No chyba, że prowadzącymi na manowce. I nie ważne kim są ci "opiekunowie" - "aniołami", "archaniołami", pięćdziesiąt razy wniebowstąpionymi miszczami czy innymi indywiduami.

 

Można oczywiście wierzyć naiwnie, że istoty pełniące role "opiekunów" są czyste, świetliste i boskie. Jakieś tam cechy urzeczywistnienia oczywiście mają, ale bardzo często tylko dlatego wydają się one ludziom czyste, świetliste i boskie bo nimi manipulują i... co o wiele ważniejsze, większość osób ma świadomość i wiedzę na takim poziomie, że nie są w stanie tego rozpoznać. I dlatego im ulegają. I koło się kręci, bo ludzie uznają ten system za naturalny i... będący fragmentem boskiego porządku. A to może być fałsz. A jak się podniesie wiedzę, świadomość i wibracje, te istoty nie wydają się już ani takie świetliste, ani takie mądre, ani dobre.

 

Ewentualnie na miano opiekuna duchowego zasługuje dobra, mądra i świadoma, fizycznie znana ci osoba, którą z jakichś względów lubisz, poważasz i której ideami, postawami, poglądami lub działaniami się inspirujesz. Czyli z jakichś powodów chciałbyś w czymś ją naśladować lub rozwinąć, przejawić u siebie i w swoim życiu podobne cechy, co on/ona ma.. Nikt więcej.

 

Takiej osobie też warto się po prostu uważnie przyglądać, a przede wszystkim zwracać uwagę na to, czy jej słowa są zgodne z czynami i czy sam stosuje w swoim życiu to, co zaleca innym w sensie ogólnym. Bo w szerszym kontekście może zalecać komuś biegi sprinterskie, jeśli ktoś ma takie ciągoty i zdolności, a sam może lubić i woleć spacery lub inną aktywność. Jeżeli jednak zaleca zdrowy styl życia, a np. jest otyły, czyli je ponad miarę, to... warto wyciągać wnioski. Taka osoba może mieć co prawda wiedzę, ale nie ma świadomości, aby samemu zastosować mądrość, którą ona wyraża.

Czasem opiekunami duchowymi mogą być energie istot "oświeconych" o wysokiej świadomości i wibracjach, które kiedyś żyły fizycznie lub żyją nadal, ale jest to tak rzadkie, że raczej nie ma co tego rozpatrywać. Już prędzej spotkasz jednorożca u siebie na osiedlu. A do mitów i bajek można włożyć pogadanki buddystów w stylu, że "było wielu buddów przed Buddą i będzie wielu po nim". Nic na to nie wskazuje - żaden dowód poza mówieniem. Chyba, że wielu to... kilku na kilkaset lat.

 

Tak naprawdę to tylko nasza własna Wyższa Jaźń może być naszym Prawdziwym Opiekunem Duchowym - czyli Średniej Jaźni.

Mam też podejrzenia od dłuższego czasu, że... aby zaistnieć w tym świecie fizycznym jako znaczący - o ziemskim zasięgu nauczyciel czy mistrz duchowy... trzeba pójść na jakiś układ z tymi "opiekunami" czyli coś obiecać systemowi, żeby miał z tego korzyść. Może są od tego wyjątki...

 

Plus uświadomienia sobie tego wszystkiego jest taki, że warto rozwijać swoją własną mądrość i udrażniać kontakt ze swoją własną Wyższą Jaźnią i czerpać stamtąd jak najwięcej informacji i inspiracji. I zgodnie ze słowami, które przypisuje się Buddzie: "Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza", tylko sam sprawdzaj,  obserwuj, myśl i wyciągaj wnioski. To, że inni robią coś - np. jakieś praktyki długo, nie oznacza, że są one dobre i korzystne, nawet, jak im przynosiły dotąd "zadowalające" ich efekty. Dlatego też warto uważnie przyglądać się swoim poglądom, wierzeniom, czynom, a nawet myślom, reakcjom i emocjom. Niektóre z nich mogą być z szerszej perspektywy nieprawdziwe, choć teraz wydają się większości obowiązującą prawdą. Warto sobie przypomnieć, w ile rzeczy się kiedyś samemu wierzyło, a o których teraz się wie, że są na pewno nieprawdziwe.

 

Jak jest naprawdę, tego do końca nie wiemy, bo nie żyjemy w świecie, w którym dzieją się tylko naturalne - boskie - pochodzące ze Źródła, procesy. Zbyt wiele istot załatwia tu przy okazji swoje dziwne, własne interesy, które negują naturalność, naturę i boski porządek.

 

A wielu mistrzów duchowych uznanych tradycji tylko umacnia stare, nieprawdziwe wierzenia, które nijak się mają do obecnej świadomości i wiedzy ludzi. Choć były miłe i pełniły role jednoczące ludzi przez lata.

 

 

 

Krzysztof Chrząstek zajmuje się rozwojem duchowym, regresingiem i analizami. Udziela porad i konsultacji. Jest autorem trzech wydanych książek: 1. sensacyjnej powieści podróżniczo-mistycznej "Tajemnica Agarthy" https://ridero.eu/pl/books/tajemnica_agarthy/ , 2. "Poradnik szczęśliwego człowieka" i 3. "Uśmiech słońca".

gallery/1 tajemnica agarthy okładka 1
gallery/okładka poradnik1
gallery/usmiech slonca1