gallery/labedz9
gallery/labedz10

Strona Artmana o rozwoju duchowym,

samoświadomości, analizach, medytacji i oświeceniu

Trzeźwa Polska

 

Krzysztof Chrząstek

 

 

Ten artykuł ma tytuł trzeźwa Polska, ale z całą pewnością mógłby się równie dobrze nazywać „Trzeźwa Irlandia” i to nie tylko dlatego, że obecnie przebywa tam wielu naszych krajan;). Może odnosić się do wielu innych państw.

 

Wiele osób zastanawia się, dlaczego w tym kraju nic się nie zmienia na lepsze. Oczywiście są duże zmiany – technologiczne, kulturowe, ale nadal powszechne są opinie, że „rząd jest do d…”, że ludzie się oszukują i pieniądze publiczne są marnowane, albo wydawane w sposób mający znamiona obdarowywania firm znajomych, czyli, że nie dość, że jakaś sitwa ma władzę, to jeszcze rządzi naszymi finansami. Oczywiście każda z tych osób, która wypowiada takie zdanie o Polsce, wie, jak uzdrowić nasz kraj i co trzeba by zrobić, aby było lepiej.

 

Nie raz chyba słyszeliście przy rodzinnym lub imprezowym stole takie opowieści. Ale poza tym, że każdy wylał swe żale i powiedział jakie ma recepty na sukces, to nic z reguły z tego nie wypływa. Dlaczego?

 

Bo moim zdaniem dlatego, że w Polsce ludzie albo byli niedawno pijani, albo są pijani, albo niedługo będą:). To oczywiście nieco dowcipne ujęcie zagadnienia, ale czyż nie ma w tym dużo prawdy? Gdy człowiek jest pijany, to oczywiście na chwilę otwiera swe serce, a ściślej mówiąc dostęp do podświadomości, emocji, które dusi i tłumi w sobie na co dzień. Zatem po alkoholu, który powoduje chwilowe zniesienie tych blokad, ujawnia się jego wnętrze.

 

Niestety po chwilowej euforii następuje nie tylko spadek zapału do czegokolwiek, ale nawet często oczywiście nieuświadomione obrzydzenie do siebie o to, że…znowu się upodliłem, znowu straciłem wątek, albo urwał mi się film. To przykre, że część osób właśnie w tych swoich ewidentnych słabościach, wadach a nawet dewiacjach upatruje swoją „męskość”, siłę czy znaczenie. Ileż to osób chwali się jak to dużo wypiło, jak to długo rzygało, albo ile „dup” zaliczyli po pijaku, w windzie czy toalecie. W ten sposób najczęściej panowie próbują „zawalczyć” o poważanie, o szacunek, o uznanie grupy rówieśniczej czy środowiskowej, rzadziej rodziny. Jeszcze gorsze są pijane kobiety. To smutne, bo to oznacza, że tak zostali wychowani lub nauczeni. Ktoś im to pokazał swoim przykładem. Najczęściej najbliższa rodzina – rodzice, wujkowie albo też koledzy. Wiele tez osób nauczyło się tego z mediów – filmów, które często nawet tworzone są z dobrą myślą, aby ludzie nie robili w ten sposób, ale jest to nieskuteczne, bo widziane obrazy kumulują się jako wzorce w podświadomości, która myśli, że to jest ważne i ciekawe.

 

Często również osoby, które wytrzeźwiały, nie pamiętają o szczytnych ideach i planach, o których z taką siłą i mocą opowiadali innym. Po pierwsze muszą się pozbierać emocjonalnie, a po drugie, odnowić siły życiowe organizmu, czyli zmagają się już teraz nie dość, że ze swoją duszą, podświadomością, to jeszcze z dolegliwościami fizycznymi po balandze.

 

Alkohol jest dla organizmów zbudowanych z białek, a białka budują większość tkanek człowieka, silną trucizną. Jest również narkotykiem w płynie. Ma takie same lub zbliżone właściwości i powoduje podobne skutki. Powoduje zmiany w psychice, biochemii mózgu i jego budowie, niszcząc komórki mózgowe.

 

Pod wpływem alkoholu podejmuje się nieracjonalne, głupie decyzje. Człowiek można powiedzieć nie jest sobą, bo dopuszcza do działania te mechanizmy podświadomości, które mogą być niebezpieczne zarówno dla niego samego, jak i innych osób czy otoczenia.

 

Dlatego też jeżeli jeszcze kiedykolwiek zaczniesz narzekać, że w tym kraju nic się nie zmienia, a u żłobu jest taka sama klika, to zapytaj sam siebie: czy jestem trzeźwy? I jak długo? Zazwyczaj, aby mózg i umysł w  miarę wytrzeźwiały i odczuły różnicę, to potrzeba 8-12 miesięcy nie być pod wpływem jakiegokolwiek alkoholu czy narkotyków. Uważasz, że Ty możesz być trzeźwy już na drugi dzień po libacji? Można to porównać do zdobywania kondycji w jakiejś nowej dziedzinie sportu. Jeżeli nigdy nie biegałeś dalej niż do autobusu na przystanku, to z pewnością nawet po tygodniu czy dwu biegania nie będziesz w stanie przebiec bez zadyszki jednego kilometra. Dopiero po kilku miesiącach wytrwałego codziennego treningu poczujesz, że bieganie sprawia Ci przyjemność. A gdzieś po roku zdasz sobie sprawę, że to dla Ciebie naturalne. Tak samo jest z trzeźwością.

 

To duże zadanie dla rodzin – po pierwsze samemu na co dzień pokazywać swoim dzieciom, że można i warto być trzeźwym. Że to osoby trzeźwe są spontaniczne i mają ochotę na zabawy i są szczęśliwe oraz radosne. Bo utarło się, że dopiero po alkoholu można błaznować, śmiać się, że dopiero ten narkotyk wyzwala w nas to co „pozytywne”. Jest sygnałem, że teraz można pozwolić sobie na „luz”, bo w razie czego – gdyby hamulce puściły, to wszystko można zwalić nie na pijącego, tylko na sam alkohol. To dziecinne i nieracjonalne. To tak, jakby winić narzędzie za to, co zrobił nim jego użytkownik. Niestety, jak pisałem wcześniej taka wyzwalająca pozornie uwalniająca chwila trwa krótko, a po niej przychodzi kac moralny i fizyczny, uświadomiony bądź nie.

 

Takie dzieci, które wychowywane są przez trzeźwych rodziców same będą trzeźwe i będą miały większą szansę na realne i trwalsze szczęście. Będą potrafiły „postawić się” grupie rówieśniczej, która będzie ich presjować – „co mięczak jesteś”, „ze mną się nie napijesz?”. Ich poczucie własnej wartości i samoświadomość będą na tyle wysokie i ugruntowane dobrym samopoczuciem w trzeźwej rodzinie, że nie będą powielać tych negatywnych wzorców funkcjonowania części społeczeństwa. Będą potrafiły być normalne. Tak! Alkoholizm i topienie smutków w nim świadczy o problemach natury psychicznej i duchowej. To alkoholicy i osoby pijące mają problem, a nie osoby trzeźwe. Niestety przewaga biernych i czynnych alkoholików jest tak duża w tym kraju nad osobami trzeźwymi i przytomnymi, że powszechnie to ich uważa się za osoby „dziwne” i niedostosowane.

 

Zatem, zwłaszcza jeżeli jesteś matką, to daj dziecku dobry przykład. Nie mów, że to tylko jeden kieliszek, czy że „to tylko dla smaku”, albo „ojej no co ty, przecież to tylko jeden kieliszek szampana”. Albo pijesz, albo jesteś trzeźwa/trzeźwy. Chodzi o to, że u alkoholików czasami sam zapach alkoholu powoduje wpadanie w stan upojenia alkoholowego. Czasami wystarczy tylko wziąć do ręki kieliszek. To dlatego, że jak psy Pawłowa nauczyły się już tej reakcji na bodziec.

 

Kolejną ważną kwestią jest współuzależnienie. Jest to zespół zachowań osób związanych w jakichś sposób z osobą z nałogiem. Nie raz pewnie słyszałeś o kobiecie, która kilkakrotnie, wraz z dziećmi wyprowadza się, po czym na powrót wprowadza do mieszkania, które zajmuje alkoholik, z którym jest w związku małżeńskim lub też konkubinacie. On ją gnębi, leje, ale ona czuje jakiś pociąg do niego i wraca. Z tego też warto się uwolnić i wyleczyć podobnie, jak osoba uzależniona. Nie ma się co oszukiwać, że skoro ja nie piję, ale jestem w związku z alkoholikiem, to nie mam problemu. Masz i pora go sobie uświadomić, bo tylko wtedy możesz coś zmienić w swoim życiu i swoich reakcjach na poczynania alkoholika. A przede wszystkim zadbać o siebie.

 

Jeżeli to twój rodzic czy rodzice mieli problemy alkoholowe, to pora im wybaczyć. Pora również przebaczyć sobie i przestać obwiniać się o to, co się działo w domu rodzinnym. Jako dziecko nie miałeś wielkiego wpływu na działania i wybory swoich rodziców.

Możesz również rozpocząć terapię dla DDA – Dorosłych Dzieci Alkoholików, które to osoby charakteryzują się pewnymi cechami, jak: zaniżona samoocena, problemy w nawiązywaniu relacji z innymi, zamykanie się w sobie, nieumiejętność wyrażania własnych uczuć, zbytnia wrażliwość i skupianie się na innych, zamiast na sobie, albo właśnie gadatliwość i nadaktywność mające zamaskować własną nieśmiałość, niepewność i zagubienie. Jest oczywiście jeszcze wiele innych typowych dla nich cech.

Jeżeli również chcesz, można rozpocząć terapię AA – Anonimowych Alkoholików. Często samo przyznanie się przed sobą, że ma się taki problem powoduje zmianę świadomości i chęć uzdrowienia swojego życia. A wtedy wpadają w ręce odpowiednie książki, artykuły czy tematy warsztatów. Nie ma się czego wstydzić. Taki problem ma wiele osób.

W skali Polski to nawet dobrze by było, aby w szkołach podstawowych i średnich był przedmiot uczący, jak wyjść z podobnych problemów, bo nawet, jeżeli miałeś nie pijących rodziców, to oni mogli mieć pijących dziadków czy sąsiadów. A pewne wzorce zachowań są przekazywane w formie podświadomych nawyków następnym pokoleniom, które się bezwiednie przejmuje. Dlatego można śmiało powiedzieć, że w tym kraju większość osób ma syndrom DDA.

 

A dopiero jak człowiek jest dłuższy czas trzeźwy, zaczyna dostrzegać swoje działania, swój sposób myślenia i konsekwencje swoich wyborów a przede wszystkim – ich skutki. Wtedy jest również na tyle sprawny intelektualnie, aby odnaleźć i zastosować najlepsze, najbardziej efektywne rozwiązania dla swoich problemów i wprowadzić je do swojego życia. Jego umysł wychwytuje wtedy nowe idee i możliwości, których wcześniej w ogóle nie brał pod uwagę przymroczony narkotykiem. To jest jak zbudzenie się z długiego snu lub letargu.

 

Czy to nie smutne, że w wielu sklepach przy kasach na półkach są ustawione dziesiątki butelek, niczym próbówki w złowieszczym laboratorium zawierające kilkadziesiąt rodzajów tej samej trucizny usankcjonowanej prawnie przez państwo a co gorsza – społecznie. Ta sama substancja opakowana w wiele etykiet i kształtów. Ale to samo gówno.

W takich sklepach też często pracują osoby, które prywatnie – w domach borykają się z osobami z problemami alkoholowymi. Ale w pracy sprzedają innym uzależnionym (przyznanie się do nałogu jest często wypierane nawet przez alkoholików w ostatnim stadium tej choroby) i tak same napędzają ten system, aby przeżyć.

 

Wiem, będziesz zaprzeczał, że to przecież też jest dobre i też dla ludzi, tylko w małych ilościach i z głową. Tylko, że po zażyciu tego narkotyku tracisz właśnie tę głowę. Marketing i społeczna presja dziesiątków pokoleń alkoholików w tym kraju spowodowała, że ludzie bronią tego nałogu jak największego skarbu. Być może dlatego, że tylko przymroczeni nim nie czują przez chwilę bólu życia, trwania w ogłupiającym systemie, z którego nie wiedzą ja się wyrwać lub jak go zmienić na przyjazny człowiekowi. Nie czują też wtedy ogromnego żalu do siebie o to, że zdradziło się samego siebie i przystało na coś, na co się nie miało ochoty. Oczywiście na początku jest też ogromny ból i pretensje do świata i Boga, że tak to wszystko urządził. Tyle, że to ludzie wybierali takie opcje z wszystkich, które im podsuwał Wszechświat. Dostrzeż, że to tylko pewien wzorzec zachowań, który przejąłeś od innych. Że to nie jest Twoje. Nie jest nawet przyjemne. I uwolnij się. Dasz radę.

 

To szczyt zniewolenia, kiedy zniewolony sam prosi o zniewalanie go. Zanim sięgniesz po kolejną butelkę i kolejny kieliszek, zastanów się nad tym.

 

Myślisz, że sam dokonałeś wyboru o tym, że będziesz pić? Nie! Przejąłeś go bezkrytycznie od rodziców lub rówieśników – najczęściej ze strachu przed odrzuceniem, gdy nie chciałeś być niepijącym czyli „małolatem” albo myślałeś, że przecież tak postępuje „dorosły” i „wolny” człowiek. Kopiujesz tylko wielopokoleniowe schematy jak kserokopiarka. Chcesz tak dalej? Chcesz być narzędziem w rękach nałogu i firm zbijających na Tobie i takich jak Ty majątek? Oni nabijają Cię w butelkę i to dosłownie.

Tylko nie wmawiaj sobie i innym, że Ci to smakuje. Przypomnij sobie, jak zareagowało Twoje ciało, gdy po raz pierwszy spróbowałeś alkoholu. Bądź chociaż względem siebie szczery. Piekło i było obrzydliwe? Paliło, że nie mogłeś złapać tchu? Widzisz…trzeba było posłuchać organizmu – on wie i czuje, co jest dla niego dobre i co mu służy. Co jest przyjemne i przynosi zdrowie, a co jest ohydą. Ale Ty oszukałeś go i zmanipulowałeś swoim umysłem, wmawiając mu, że to normalne, bo…tak robią inni. Czy Ci inni są szczęśliwi? Ja się nie pytam, czy mają kasę, czy są znani. Pytam tylko czy są szczęśliwi i zadowoleni z tego, że piją?

 

A teraz ważna rzecz. Uważam, że tłumaczenie się przez osoby pijane, które popełniły jakieś przestępstwo, że były niepoczytalne, jest śmieszne a nawet żałosne. Wszyscy wiedzą, jak działa alkohol. Co nie znaczy niestety, że naprawdę to rozumieją i uświadamiają sobie. Dlatego jestem za tym, aby osoby pijane, które popełniają niebezpieczny czy groźny dla innych czyn – np. prowadzą pojazd, traktować jak osoby popełniające przestępstwo z premedytacją i z użyciem niebezpiecznego narzędzia, którym w tym przypadku jest samochód.

Jestem również za tym, aby co najmniej na 10 lat lub dożywotnio zabierać takim kierowcom prawo jazdy. Uważam również, że zwłaszcza kobiety – żony czy partnerki, które wsiadają do auta prowadzonego przez mężczyznę pod wpływem alkoholu są bezmyślne i przyzwalają na swoją lub czyjąś śmierć lub kalectwo. Dlatego zanim to zrobisz, to się kilkakrotnie zastanów. Nawet, gdyby się z Ciebie śmiali, ze jesteś „cienias” i „głupol”, bo nie chcesz wsiąść do auta z kimś kto jest przecież tylko po dwóch piwach, to nie daj się ich prymitywnym manipulacjom. To Ty jesteś normalny/normalna i to Ty jesteś bohaterem. Być może uratowałeś/uratowałaś życie swoje i jakiegoś człowieka. A nawet życie jednego człowieka jest tego warte. Pamiętaj, że w innych autach i na poboczu drogi będą takie same osoby jak ty – matki z dziećmi. Jeżeli już nie dbasz o swoje zdrowie i bezpieczeństwo, to zadbaj o zdrowie i bezpieczeństwo innych, nie narażając ich na ewentualny wypadek. Rozważ również zmianę towarzystwa na takie, które szanuje siebie i życie oraz komfort i bezpieczeństwo innych osób. Zadbaj również o siebie.

 

Alkohol często przytłumia rożne problemy, z którymi nie radzi sobie dana osoba. Dlatego pod wpływem zaprzestania picia te problemy powracają. Niestety, żyjemy w środowisku, które nie sprzyjało dotąd rozwijaniu miłości, harmonii, porozumienia i zgody, ani szacunku do siebie i wolności. Ale to my ludzi zbudowaliśmy – stworzyliśmy ten układ, więc my również jesteśmy go w stanie zmienić na lepszy! Na taki, który będzie powodował, że każdy z nas będzie się budził z radością i cieszył się każdą sekundą swego cudownego, przyjemnego, wolnego i bezpiecznego życia! Gdzie ludzie będą żyć mądrze, w harmonii ze sobą samym, z innymi ludźmi, istotami, zwierzętami, roślinami, całą Ziemią, która nas żywi i wspiera oraz z całym światem, którego poznawanie jest jeszcze przed nami.

 

Pamiętaj też, że inni – rządzący i podejmujący decyzję w Twoim imieniu, są tacy sami jak Ty. Tak samo często piją, tak samo często są na kacu. A potem się dziwisz, że podejmują durne decyzje, wydają pieniądze na głupoty lub nawet szkodzą Tobie i innym, czyli krajowi. Zostali wychowani w podobnych rodzinach do Twojej. I to Ty musisz im pokazać swoim przykładem, że można inaczej. I zauważ wreszcie – nikt, życząc Ci trzeźwości nie umniejsza Twojej wolności i wolnej woli, ale właśnie próbuje Cię uwolnić ze szponów nałogu i przywrócić zdolność wyboru tego, co dla Ciebie dobre.

 

Alkohol jest tylko jednym z przykładów uzależnień i nałogów, w jakie wpadają obecnie ludzie. Podobnie jest z uzależnieniem od Internetu, tytoniu, zakupów czy nawet markowych ciuchów, bez których wielu czuje się nikim. Objawy są podobne – traci się nad sobą kontrolę i robi coś, co szkodzi a nawet wyczerpuje.

Aby wyjść z jakiegokolwiek nałogu potrzebna jest gruntowna zmiana nawyków, stylu życia i postępowania. A siła przyzwyczajeń nawet do złych nawyków bywa ogromna.

 

Jeżeli zdecydowałeś się wytrzeźwieć, a czujesz, że nie dajesz sobie rady z własną psychiką i emocjami, to zgłoś się na terapię czy odwiedź grupy wsparcia. Tam znajdziesz osoby, które pomogą Ci dać sobie z tym radę. Pamiętaj, że taki problem jak Ty ma wiele osób, nie jesteś zatem z pewnością sam. A jak się już zdecydujesz, to bądź konsekwentny i nie wracaj do starego – nie oglądaj się za siebie, aby się nie stało z Tobą to, co z żoną Lota.

 

Zawsze też warto wiedzieć co wybrać w zamian za alkohol. Co takiego lepszego można wybrać zamiast uroczych popijaw ze znajomymi czy kolejnych świąt po których się wymiotuje.

Po pierwsze lepsze zdrowie, lepszą kondycję fizyczną i psychiczną oraz lepsze samopoczucie. Po drugie sprawniejsze myślenie i przewidywanie długofalowe skutków swoich działań. Po trzecie lepsze, bardziej autentyczne relacje z sobą samym, rodziną, bliskimi i znajomymi. Po czwarte większy szacunek do samego siebie, podwyższona samoocena i zadowolenie z siebie, większa satysfakcja. Po piąte (a można by tak wymieniać w nieskończoność) lepsze działania w skali kraju. Trzeźwe i uczciwe osoby podejmują lepsze decyzje. Szanują siebie i szanują inne osoby. Ponieważ doceniają siebie i swoje działania, to wybierają te najlepsze, bo zaczyna im zależeć na tym, aby dbać o wspólne dobro. Nie tylko o to, co jest moje, czy mojej rodziny, ale również o to, co jest nasze – naszego osiedla, naszej dzielnicy, naszego miasta i wreszcie naszego kraju. Oczywiście cała planeta Ziemia – Matka Ziemia jest naszym wspólnym domem i wspaniałym dobrem. Bogactwem, dzięki któremu żyjemy i rozwijamy się, wraz z Nią.

 

Zatem – już dziś się przebudź i przestań się ogłupiać i zatruwać alkoholem. On nie rozwiąże twoich problemów, tylko Cię w nich bardziej pogrąży. Wytrzeźwiej! Dawniej dawano ludziom, zwłaszcza żołnierzom przed bitwą darmowy alkohol, aby przytłumili swoje uczucia i wykonywali bezmyślnie rozkazy. Zdecyduj się – czy Ty rządzisz swoim życiem czy też alkohol rządzi Tobą. Jeżeli czujesz, że nie radzisz sobie ze sobą, to zgłoś się do profesjonalistów – ośrodków leczących od uzależnień. Jesteś tego wart. Zasługujesz na dobre, mądre i fajne życie. I pamiętaj – nigdy nie jest za późno na zmianę. Czy wiesz, że niektórzy ludzie uczyli się nowych dla nich języków obcych po ukończeniu sześćdziesiątego roku życia, albo po osiemdziesiątce pisali książki, które stały się bestsellerami? Teraz przyszła pora na Ciebie. Rodzina i kraj Cię potrzebują. Ale trzeźwego. Przestań też dawać zarabiać innym kosztem Twojego zdrowia, samopoczucia, zgody, szacunku i dobrego samopoczucia czy poczucia bezpieczeństwa w Twojej rodzinie a nawet kosztem twoich pieniędzy. Przejrzyj na oczy. I wytrzeźwiej już dziś. Bóg Ci na pewno też w tym pomoże. A jeżeli dotąd uważasz, że Ci nie pomagał, to może właśnie dlatego, że byłeś zbyt nietrzeźwy, aby dostrzec i zrozumieć Jego podpowiedzi.

 

Z pewnością mogą Ci pomóc książki dotyczące pozytywnego myślenia i motywacyjne. Czasem wystarczy w ciszy i spokoju odetchnąć w pięknym miejscu od codziennego kołowrotu życia i zastanowić się nad sobą – co lubisz, co chcesz, co Cię cieszy. Pomocne mogą się również okazać wszelkie techniki relaksacyjne, oddechowe, joga, pływanie czy proste formy medytacji lub afirmacji. Na pewno zrelaksuje Cię kontakt z przyrodą, zwierzętami i pozytywnie nastawionymi ludźmi. Pozwól sobie na bycie przez chwilę jak dziecko, które cieszy się stawianymi przez siebie pierwszymi krokami.

Czasem też pomoc udzielona innym osobom uświadamia nam, że nie tylko my sami mamy problem oraz możemy poczuć się użyteczni i nauczyć się dzielić czymś z całą swoją serdecznością. Pozwól sobie na to i nie tłum łez, bo one oczyszczają.

 

Jeżeli już zajmujesz się tematami pozytywnego myślenia, rozwoju duchowego, medytacjami i równocześnie pijesz alkohol, to oszukujesz się. Póki co zachowujesz się jak naćpany szaman, który uważa, że da radę zapanować nad sobą a nawet Bogiem. Zaburzasz też swoją energetykę.

Dopiero wtedy, gdy rzeczywiście będziesz umiał transformować wszystko w boskie wibracje, to będziesz mógł powiedzieć, że alkohol Ci nie szkodzi. Tylko, że wtedy, gdy będziesz zadowolony i szczęśliwy, to stracisz już raczej na pewno ochotę na jakikolwiek trunek, no chyba, że będzie to 100% sok owocowy:), najlepiej świeżo wyciśnięty na zimno.

 

Życzę Ci wszystkiego dobrego. Bądź szczęśliwy, bo im bardziej Ty jesteś szczęśliwy, tym więcej szczęścia i dobra, prawdy, miłości i radości wlewa się do tego świata i naszego życia. Chcesz tego?

 

Ten artykuł porusza tylko najważniejsze zagadnienia. Po resztę zaglądnij do Internetu, księgarń lub profesjonalnych poradni. Powodzenia.