gallery/labedz9
gallery/labedz10

Strona Artmana o rozwoju duchowym,

samoświadomości, analizach, medytacji i oświeceniu

Metoda bez metody

Przyglądam się od lat różnym metodom i systemom pracy z ciałem, umysłem i duszą. Rozmnożyły się one jak kwiaty na łące. To dobrze, bo każdy może znaleźć coś odpowiedniego dla siebie. W końcu różni ludzie mają różne potrzeby, umiejętności i zdolności. Wielu z nich z pewnością doświadcza błogości i radości oraz poprawy swojego życia dzięki nim. Czasami też będą pracować przy ich pomocy przez długie lata. A potem być może znajdą jeszcze lepsze i bardziej im odpowiadające sposoby. W końcu różne istot są na różnych poziomach świadomości, mają też inne plany i marzenia.

Dzięki różnorodnym metodom ludzie mogą doświadczyć więcej radości i szczęścia. Pozwalają sobie na odprężenie i relaks. To wnosi do ich życia i umysłu spokój oraz harmonię, których często wcześniej nie mieli. Pozwalają sobie również na autorefleksję i odrobinę spontaniczności. To jest wspaniałe.

Oglądałem kiedyś trening energetyczny, coś w rodzaju qi gong, jakichś mnichów z Korei czy z Chin. I widząc ich ćwiczenia uśmiechnąłem się, bo przyszła do mnie refleksja, że jakikolwiek ruch oni wykonają, to może to być “ćwiczenie energetyczne”. Tak też było na tym filmiku i chyba tak jest w istocie. Jakikolwiek ruch wykonasz, energetyzujesz siebie i przestrzeń wokół. Jakikolwiek swój punkt na ciele dotkniesz, pobudzisz przepływ energii. Zależy to w głównej mierze od Twojej intencji – po co dany ruch wykonujesz.
Oczywiście czasem – ale to w rzadkich przypadkach, można zablokować chwilowo przepływ energii, dlatego warto znać podstawy a nawet wszystkie zasady pracy z energią.

Szczęśliwe i zdrowe dzieci wykonują potrzebne im ruchy spontanicznie i podczas zabawy. My – jako dorośli, odwykliśmy od spontanicznego ruchu ciała, radosnych zabaw dla samego uśmiechu i doświadczania radości kontaktu ze swoją naturą i Wszechświatem. Zapomnieliśmy, jak być kotem – to jest człowiekiem, ma się rozumieć:).

Zatem tak naprawdę, patrząc z szerszej perspektywy, nie ma żadnej metody pracy ze sobą. Pojawia się ona w momencie, w którym jest potrzebna, podobnie, jak rano pojawia się odpowiednie przeciągnięcie się ciała, którego akurat potrzebujemy. Albo w prawo, albo w lewo, albo z lekkim półobrotem.

Usystematyzowane metody pełnią swe zbawienne funkcje – łączą ludzi, dają im świadomość wspólnoty i pracy nad jednym celem. Z czasem też tworzy się pole energetyczne danej metody, które potrafi wspomóc pracę osób od niedawna ją stosujących. Jak wszystko jednak, może też z czasem – przy wzroście świadomości jednostki, ograniczać ją. Wtedy szuka się kolejnej, bardziej odpowiadającej potrzebom jednostki.

Oczywiście wszystkie, a przynajmniej większość metod pracy ze sobą, służących rozwojowi, jest cenna. Ale mądry człowiek, nauczyciel, albo mistrz tworzy, wymyśla, powołuje do istnienia metodę wtedy, kiedy pojawia się jakiś człowiek, któremu właśnie za jej pomocą potrzeba pomóc. To jest indywidualny sposób. I nawet jeżeli od tysięcy lat jakieś ćwiczenie polegało na kręceniu się w prawo, a mądry, doświadczony i otwarty na intuicję nauczyciel czuje, że ten akurat człowiek powinien obracać się w lewo, to mu to zaproponuje, nawet, jeżeli to by miało wywołać sprzeciwy jakiejś szkoły duchowej czy spuścizny po jakimś mistrzu.

Tutaj pozwolę sobie jeszcze na refleksję, że wiele z dawnych systemów pracy z energiami jest w tej chwili już trochę nieadekwatna do przestrzeni energetycznej, w której teraz jesteśmy i jej właściwości. Już tłumaczę. Wiele wskazuje na to, że pomimo chcenia sobie niektórych, to jednak sporo zjawisk wydarza się we Wszechświecie w sposób cykliczny. Ziemia chociażby krąży wokół Słońca, Słońce krąży prawdopodobnie wokół centralnego Słońca naszej Galaktyki itd. Tak naprawdę Ziemia porusza się ruchem obrotowo spiralnym, podobnie zapewne jak Słońce. Starożytni mędrcy lub też po prostu Gwiezdni podróżnicy odkryli, albo też zaobserwowali, że cyklicznie ciała niebieskie pojawiają się w pewnych przestrzeniach Kosmosu, w których panują specyficzne warunki energetyczne, sprzyjające ukierunkowaniu świadomości organizmów żywych na określone działania. Niektórzy nazywają te okresy jugami. Nie będę się teraz w to zagłębiał. Chodzi tylko o zdanie sobie sprawy z tego, że pewne metody pracy duchowej i energetycznej są odpowiednie do określonych jug, czyli okresów, a ściślej mówiąc – jak powiedziałem wcześniej – do odpowiednich warunków energetycznych i świadomościowych danej przestrzeni.
Według mnie tak wspaniałe systemy pracy jak medycyna chińska, tybetańska, a nawet makrobiotyka w tej obecnej przestrzeni tracą swe znaczenie. Ich miejsce delikatnie zajmuje świadomość i wola jednostki oraz grupy. Jeżeli ktoś jest świadomy siebie i odczuwa poruszenia swej energii i świadomości, działa tak, aby się one prawidłowo kształtowały.

Jest wiele metod, chociażby akupunktura, która wyrównuje i pobudza przepływ energetyczny w ciele. To wspaniała i dla wielu zbawienna technika. Ale w tych obecnych czasach, jeśli ktoś się uprze, to energia właśnie pod wpływem jego woli może popłynąć nie tylko że poza jakimś meridianem, ale również poza ciałem. Dla energii nie ma żadnych ograniczeń, poza jej własnymi właściwościami…które również może kształtować świadoma wola zgrana z boskimi poziomami.

Myślę, że teraz coraz bardziej energia tej przestrzeni, w której jesteśmy wraz z Ziemią i całym Układem Słonecznym sprzyja rozwojowi świadomości jednostki z jednoczesnym zrozumieniem jej połączenia z całym “ciałem” podobnych jej istot. Rozumiemy również i coraz bardziej czujemy wszystkie inne połączenia z tworami Kosmosu, który tak naprawdę jest jednym Ciałem Istnienia. Dzięki temu możemy ociągnąć pełnię, przez niektórych nazywaną Oświeceniem.

Ciesz się zatem i korzystaj z tej metody, która Cię wciąga i interesuje. Ale równocześnie bądź świadomy, że również możesz stworzyć własny sposób pracy ze sobą. Taki, który Cię zadowoli i da poczucie jedności ze sobą i otoczeniem. To może być coś prostego i łatwego. To może być tylko uśmiech do roślinki, którą masz w domu i delikatne się jej pokłonienie, jakbyś jej mówił “dzień dobry”. Cóż za wspaniała praktyka i metoda docenienia innej żywej istoty. Cóż za wspaniałe udrożnienie kanału energii miłości, która teraz bucha z Twojego Serca i otacza Ciebie oraz wypełnia przestrzeń wokół, a zwłaszcza aurę. Możesz ją nawet nazwać “Pokłonem Miłości”. Możesz ją nawet opisać w artykule i stworzyć seminarium, na których będziesz jej uczył innych. Czyż to nie jest obfitość i radość tworzenia?
Doświadcz czasem swej własnej mocy w taki właśnie sposób.

Możesz korzystać z setek tysięcy metod lub stworzyć własną. Jesteś kreatorem, świadomą istotą, która nie tylko korzysta z tego, co jest, ale również kształtuje przestrzeń świadomości w jeszcze doskonalszy i bardziej przyjazny dla niej i innych istot sposób. Niech pokój będzie w Tobie.

 

Krzysztof Chrząstek od wielu lat interesuje się rozwojem duchowym, huną, tantrą, zen, rozwijaniem świadomości, pracą z umysłem, zmianą przekonań na lepsze, religią i duchowością. Ciekawi go sedno wszystkiego – mądrość i przebłysk świadomości, który przychodzi…nie wiadomo skąd:).

Swoje artykuły publikował m.in. w pismach „Czwarty Wymiar”, „Wegetariański Świat” i nie istniejącym już miesięczniku „OdNowa”.

Jest wegetarianinem, lubi żeglować i wypoczywać na łonie natury.

Robi analizy psychometryczne, analizy czakr, analizy rozwoju duchowego, terapie regresywne, udziela konsultacji, doradza i inspiruje:)