gallery/labedz9
gallery/labedz10

Strona Artmana o rozwoju duchowym,

samoświadomości, analizach, medytacji i oświeceniu

              Drzewo

            Rosło sobie kiedyś drzewo. Na początku był to tylko mały kiełek, który ochoczo ukazał się spod ziemi. Wychylił stamtąd swoją główkę i wtedy zobaczył słonko. Ucieszony jego blaskiem zaczął ochoczo rosnąć w jego kierunku.

            Z czasem jego kora pogrubiała, a pień nabrał tęgości. Drzewo było dumne z tego, jak pięknie wyrosło. Zaczęło się chełpić ze swojego pnia, gałęzi i liści. Spoglądało dumnie na swe konary i cieszyło się, że jest takie wielkie. Z czasem zaczęło marzyć o tym, aby powędrować gdzieś z tego miejsca, w którym żyło. Spostrzegło jednak, że nie może się ruszyć. Spojrzało w dół i dopiero teraz zauważyło, że od spodu jego cudowny i wspaniały pień trzymają jakieś korzenie.

            Zaczęło im wygrażać i nawoływać do tego, aby je puściły. Korzenie przekonywały, że przecież są częścią drzewa i gdyby nie one, nie wyrosłoby takie piękne. Ale ono nie słuchało. Chciało się uwolnić, chciało iść naprzód i robić to, co mu się żywnie podoba oraz zamarzy.

            Korzenie się zasmuciły. Drzewo tarmosiło się na prawo i lewo, aż korzenie zaczęły stękać przeciążone tym wysiłkiem. W końcu jednak zrozumiały, że drzewo nie ustąpi i postanowiły je puścić. Uradowane i wolne drzewo ruszyło naprzód, a korzenie nadal tkwiły w ziemi, zasmucone z tego rozstania.

            Ale i dla drzewa nie było wcale łatwe dalsze życie. Myślało, że teraz wszystko będzie dla niego lepsze i wspanialsze, ale wcale tak nie było. Inaczej odbierało ono wiatry, burze i deszcze, które je spotykały. Często chwiało się na boki, a niekiedy nawet przewracało. Czasem też przytulało się do innych wielkich drzew, czy skał, ale żadna z tych podpór nie sprawiła, że drzewo stało stabilnie. Ze zdziwieniem zauważyło też, że zaczyna słabnąć, a jej liście więdnąć. Zasmuciło się drzewo i zaczęło przyglądać się innym tworom wokół siebie.

            Nagle drzewo zauważyło, że nie tylko drzewa i krzewy mają swoje korzenie, ale również domy mają swe fundamenty – podstawy, na których została zbudowana cała reszta – ściany, dach i komin. Być może, gdyby nie te korzenie – pomyślało drzewo – nie wyrosłobym na takie, jakie teraz jestem. - Może za często patrzę tylko w górę, zamiast czasem spojrzeć i w dół - zastanawiało się. - Od dawna kusiło mnie niebo, ale przecież nie jestem ptakiem - rozmyślało dalej. - To dzięki korzeniom przecież mogłem tak pięknie szumieć i rosnąć do słonka. Tylko dzięki jego oparciu mój pień stał stabilnie i mocno.

            I drzewo zachwyciło się swymi korzeniami, których dotychczas nie doceniało, a nawet nie zauważało. - Przecież one są mi bardzo potrzebne - cieszyło się ze swego zrozumienia.             Uradowane ze swego odkrycia, drzewo pobiegło do swoich korzeni. Pokłoniło się im do samej ziemi i powiedziało: - dziękuję wam za to, że uczyniłyście mnie tym, kim jestem. Teraz mogę wybrać to, co chcę, lub myślę, że chcę, ale bez was na pewno bym nie było tym, kim jestem.

            Ucieszyły się korzenie, słysząc te słowa i pobłogosławiły drzewo. Oboje byli już od siebie wolni. Mogli robić to, co chcieli. Wszyscy wokół ucieszyli się i zaciekawili, co będzie dalej. Myśleli, że drzewo znów odejdzie, ale ono… z czułością, delikatnością i wdzięcznością stanęło znów na swych korzeniach, które natychmiast się z nim połączyły.

            I wtedy stał się cud. Soki z ziemi znowu popłynęły korzeniami, aż do pnia i liści całego drzewa. Wypełniały je powoli swoją mocą i odżywczymi substancjami. Drzewo odetchnęło z ulgą, czując tę zmianę. Wyprostowało się i stanęło mocniej niż kiedykolwiek na swym dawnym miejscu. Zabłysnęło dumą i radością. Zrozumiało, czym jest i co może. Pogodziło się ze swą naturą. Zachwyciło się sobą. Doceniło swoje możliwości. Cała przyroda wokół odczuła tę pozytywną zmianę. Wszystkie zwierzęta z lasu przychodzili, aby je podziwiać i odpoczywać w jego cieniu, który był wyjątkowo chłodny i przyjemny. A ono im szumiało i opowiadało swą historię.

            Czasem nawet ludzie przychodzili i obejmowali pień rękoma, ciesząc się jego mocą i pięknem. Czuli, że w tym miejscu jest wyjątkowa energia, która ich regeneruje i wzmacnia. Pokochali je tak, jak się kocha dawno nie widzianego przyjaciela.

      Niektórzy sądzą, że drzewo pozostanie tam już na zawsze. Ale ja jednak wcale nie byłbym tak tego pewien. Jest przecież wolne. Może pójść, gdzie chce, tyle tylko, że teraz, gdziekolwiek pójdzie, ma świadomość całości siebie i z pewnością nie ruszy się nigdzie bez swych korzeni.

      I wielu myślało, że to już koniec, ale wtedy drzewo uświadomiło sobie, że z czasem powędruje dalej, nie ruszając się z miejsca. Drzewo zrozumiało, że chociaż żyje już wiele lat, o wiele dłużej, niż ludzie, zwierzęta, a nawet chmury, to kiedyś jego pień zakończy swoje istnienie. Ale ono powędruje dalej w swych nasionach, które ochoczy wiatr i ptaki roznosiły po całej przestrzeni wokół. Wiedziało, że jego cząstka jest nadal w nich obecna i żyje, ciesząc się swoją dalszą unikalną postacią i pięknem. Dzięki temu rozwija się w nowych miejscach i poznaje nowe okoliczności i stworzenia. Pogodziło się też z tym, że z czasem - w odległej przyszłości w jego spróchniałym pniu dzięcioły wykują sobie dziuple, w których będą wychowywać swe młode. One również będą się cieszyły swoim życiem pod opiekuńczymi skrzydłami pnia i gałęzi drzewa.

      Wiedziało też, że kiedyś jakiś silniejszy podmuch wiatru zwali je na ziemię i wtedy stanie się domem dla tysięcy owadów, płazów i gadów. Jego cząstki zostaną wchłonięte przez inne istnienia, napełniając je życiem i mocą. I w ten sposób drzewo odkryło, że ma i będzie miało nadal tysiące żyć w każdej z tych istot. Przeczuwało też, że być może kiedyś wszechświat z jego rozproszonych cząstek może powołać do istnienia inne drzewo, skałę, ptaka lub człowieka.

      Uśmiechnęło się zadumane nad tym zjawiskiem i spojrzało wysoko w gwiazdy. Urzeczone pięknem swego wnętrza oraz tym, co widziało i czuło, zaszumiało jak umiało najpiękniej swoją unikalną melodię życia.


Autor udziela porad duchowych i życiowych. Pomaga w formie konsultacji, robi analizy psychometryczne i regresing. Interesuje się od lat rozwojem duchowym, huną, tantrą, rozwijaniem mądrości, radości i sednem wszystkiego. Jego najnowsza książka to "Uśmiech słońca", którą serdecznie poleca. Jego artykuły publikowane są w WŚ, Czwartym Wymiarze i innych. Strona internetowa: http://artman33.w.interia.pl/ i www.powiewwiatru.pl