Strona Artmana o rozwoju duchowym,

samoświadomości, analizach, medytacji i oświeceniu

gallery/labedz9
gallery/labedz10

 

       

Bogactwo - Bogactwo życia 

 

Artykuł ukazał się również, dostosowany do potrzeb pisma, w numerze 7/2019 miesięcznika "Czwarty Wymiar".

 

        

Bogactwo to ważny temat. Dla niektórych zbyt ważny. Za bogactwo wielu uważa pieniądze i posiadłości. Bo to widać i budzi ogromne emocje. Ale czy taka właśnie jest prawda?

 

Bogactwo to po pierwsze zdrowie. Fizyczne, psychiczne i emocjonalne.

Bez niego nic nie cieszy i choćby ktoś miał miliardy, to nic mu po tym, skoro będzie chorował, źle się czuł lub stąd odejdzie. Często takie osoby rozumieją to zbyt późno, albo wcale. Wielu milionerów i miliarderów, którzy chorują, chętnie zamieniłoby się z biednymi na zdrowie. Podobnie zresztą, jak na młodość.

           

Bogactwem jest też korzystanie z czystego powietrza, ze zdrowej, czystej wody i pożywienia naturalnego, bez niepotrzebnych konserwantów i chemikaliów. Takie pożywienie daje siłę i moc. Odżywia i leczy nie tylko ciało, ale i duszę. Kiedyś to było naturalne i powszechnie dostępne, teraz często jest luksusem... dla bardzo bogatych lub... bardzo biednych, którzy żyją blisko natury. Wiele ludów żyjących blisko natury ma doskonałe uzębienie, jak kiedyś np. Aborygeni. Ponoć zęby zaczęły im się psuć dopiero, gdy zaczęli się odżywiać jak biali. Wcześniej nie mieli z tym problemu.

           

Do tego poziomu bogactwa zalicza się dobrą relację ze sobą samym - lubienie siebie, akceptację siebie oraz miłość do siebie. To jest najważniejsze.

           

Po drugie bogactwo to spokój wewnętrzny. Spokój serca, umysłu i zrelaksowane ciało, które wypełnia radość.

Tyle, że często wiele osób nigdy nie zaznało takiego stanu w swoim życiu z różnych przyczyn i nie są go sobie w stanie ani wyobrazić, ani poczuć. Dopiero systematyczna praca nad sobą, regularny relaks ciała i umysłu, oraz medytacja pozwalają na odczucie tego stanu. A warto go jeszcze w sobie i swojej przestrzeni życiowej ugruntować.

           

Wielu miliarderów trzęsie się cały czas o swoje majątki, są zestresowani i są taką masę czasu zaangażowani w różne działania, że często biedni w ich pojęciu - czyli mało majętni ludzie mają go o wiele więcej i mogą go wypełnić przyjemnymi czynnościami lub relacjami. Miło sobie pędzają czas, jak ten rybak z przypowieści, którego milioner namawiał do wytężonej pracy, aby kupił po latach większą łódź, potem kolejne a potem najął ludzi do pracy na nich, aby wreszcie po 10-15 latach spokojnie sobie odpocząć na plaży, podczas go on to właśnie już tu i teraz miał, w odróżnieniu od tego bogacza.

           

To dlatego teraz wielu młodych ludzi podróżuje po świecie, bawi się, zwiedza i wypoczywa lub zostaje na dłużej w ciepłych krajach. Chcą normalnie pożyć, bez tej gonitwy, kredytów i działań pozbawiających duszy. Część z nich też kupuje iluś letnie kampery i jeżdżą albo po Polsce, albo Europie, sycąc swe oczy bogactwem doznań i radością ze wspólnie przeżywanego czasu. Nie muszą mieć wiele i nie chcą z tym czekać do emerytury.

Jest taki mem (zdjęcie z opisem, często żartobliwym), jak para po 60tce płynie gondolą po kanale w Wenecji i...smacznie śpi, a gondolier się z nich naśmiewa. A podpis zdjęcia jest mniej więcej taki: nie czekaj z podróżami do emerytury:).

           

To, co mają teraz  wystarcza tym młodym ludziom do zwyczajnego, dobrego życia, które czasami jest najpiękniejsze. Bo świat celebrytów i tych, których jeszcze wielu podziwia w mediach jest często ustawką. Jest budowaniem wizerunku na pokaz, który potem nijak się ma do rzeczywistości po wyłączeniu kamer i streamów na różnych portalach. To zbyt często tylko marketing i to jeszcze promujący niezbyt dobre dla ludzi i natury produkty.

           

Po trzecie bogactwo to dobre, miłe i serdeczne relacje z innymi osobami.

To takie związki, które cieszą i radują ale na co dzień, a nie od święta, czy wtedy, kiedy ktoś chce się pokazać przed innymi. Wiele osób niestety ma związki pozorne lub na pokaz. Często niewiele one dają poza ułudą spokoju, ułudą poukładania swojego życia i ułudą związku. Choć czasem to lepsze, niż nic.

           

Jest wiele przykładów kobiet (mężczyzn mniej, choć i takie są), które związały się bogatymi mężczyznami i szybko zaczęły tego żałować. A to z powodu zbytniej zazdrości, a to z powodu szantażu związanego z dziećmi lub innych podobnych sytuacji jak np. jakieś rodzaje przemocy psychicznej (słowa czasami bolą bardziej od razów) lub fizycznej.

           

Czasami jedynym sposobem, aby tego uniknąć, jest odseparowanie się od takiej toksycznej osoby, albo jej ignorowanie, a przynajmniej jej marudzenia lub niespełnienia. Ona się raczej nie zmieni, a co najwyżej może napsuć innym ich zdrowie, emocje i zmarnować czas. Dużo czasu, bo potem trzeba uwalniać się od takiej toksycznej relacji i jej negatywnego wpływu na siebie, swoje emocje i życie.

           

Często też takie osoby chcą np. innych ludzi lub swoje dzieci zmotywować negatywnie, typu: "a czego ty jeszcze nie masz tego i owego, a Kowalski ma"..., albo "to ile ty tam zarabiasz...a wiesz, że Nowak kupił...(nowe auto lub dom)", albo "ja w twoim wieku...".

           

Czasem też takie osoby myślą, że poprzez swoje niezadowolenie i ranienie innych przykrymi uwagami, motywują innych do działania. Ale rzadko kiedy takie negatywne u przykre sposoby działają. W zasadzie we współczesnych czasach coraz mniej.

           

Oczywiście czasem to może podziałać, ale jednak często rodzi negatywne emocje i zniechęcenie. Tak motywujące osoby często same przeżywają swoją własną traumę lub zawiedzenie tym, że im się coś nie udało i coś im w życiu nie wyszło. To też warto zrozumieć i zaakceptować. Czasem też chcą też w ten sposób utwierdzić się w tym, że innym nie wyszło tak jak im. Udają, że motywują innych, podczas gdy intencje do tego mogą nie być za dobre i czyste. Być może nawet czerpią cichą satysfakcję z niepowodzeń lub problemów innych na jakimś poziomie swej świadomości. Choć być może mają nadzieję, że innym się uda bardziej niż im.

           

Często nawet jakby ktoś dał takim osobom większą kwotę pieniędzy lub coś o czym marzyli, to i tak nie byliby z tego zadowoleni, lub ich zadowolenie trwałoby krótko. Zaraz by wymyślili, że: "o, dlaczego tylko tyle", albo "co tak długo to trwało", lub "Iksiński ma więcej w twoim wieku".

           

Takich ludzi naprawdę trudno zadowolić lub nawet się nie da, bo oni cały czas przeżywają swoje niespełnienie i swoje niepowodzenia, którym promieniują na innych. Czasem również z innych obszarów życia - np. ich relacji z bliskimi. Ale w ten sposób odbierają innym ich radość życia, działania, albo spokój. Bo one wciąż podświadomie i/lub świadomie rozpamiętują to, co im los odebrał, poprzez nie wykorzystanie jakiejś ich życiowej szansy czy okazji. A czasem to ich udział lub brak właściwego działania do tego doprowadził. A tego często ty nie jesteś w stanie nadrobić. To one mają z tym popracować albo same, albo przy pomocy jakiegoś specjalisty, doradcy czy chociażby bliskiej osoby, która chce się tym zająć.

           

Dlatego czasem warto takie osoby ignorować, może nie całkiem, ale ich uwagi czy przytyki względem siebie czy swojego działania. Bo to oni sami mają sobie poradzić ze sobą, swoimi emocjami, pretensjami i poczuciem niespełnienia oraz zawiedzenia sobą, życiem czy osiągnięciami, które gdzieś tkwi w ich podświadomości, bez względu na to, co mówią. I nawet jeżeli długo ktoś dawał się na to łapać i ulegał temu, próbując ich zadowolić, to czasem warto powiedzieć stop i zadbać po prostu o sobie, swoje dobre samopoczucie, równowagę wewnętrzną i zewnętrzną oraz zdrowie i przestrzeń.

Warto wpuścić tam więcej światła i luzu. Nie żyć ich wzorcami, mechanizmami czy urojeniami. Doceniać jako ludzi, ale nie przyjmować niczego, co nam nie pasuje. Zwłaszcza, jeśli mamy w miarę czyste, pozytywne intencje do siebie i do nich. Bo przecież możemy życzyć im dobrze i tego, aby poradzili sobie ze swoimi problemami lub nawet się pomodlić o uwolnienie ich od tego problemu i znalezienie dla nich najlepszego rozwiązania dobrego dla nich i dla wszystkich w ich otoczeniu. Tak, aby w przestrzeni i w nich samych zapanowała wreszcie upragniona harmonia, spełnienie i zadowolenie.

           

Czasem też trzeba ich zostawić sobie i żyć sobą i swoim życiem w poczuciu niezależności, wolności i swobody. Tak, aby takie osoby, ich działania, mówienia a nawet sama obecność nie odbierała nam radości życia, planów i marzeń, które my sami chcemy dla siebie czy swojej rodziny lub osoby, z którą jesteśmy w związku osiągnąć, przeżyć lub zrobić. Czyli dobrze jest popracować nad sobą i uniezależnić się od jakiegokolwiek wpływu takiej osoby na nas. Chodzi o wolność energetyczną, przestrzenną, słowną, fizyczną i finansową, chociażby w minimalnym zakresie.

           

Nie warto też czekać na jakąś akceptację od tej osoby, która rani. Czasami może być tak, że podświadomie chcielibyśmy, aby ona nas doceniła, przytuliła, zobaczyła co dobrego zrobiliśmy, ile dokonaliśmy. I najlepiej, żeby jeszcze powiedziała, że sobie dobrze radzimy i jesteśmy wspaniałą osobą.

           

Takie potrzeby mogły się zrodzić w dzieciństwie czy okresie dojrzewania. Tyle, że dla tej osoby to, co my robimy i czym się zajmujemy teraz, może być niewiele warte, bo jej priorytety i zainteresowania są inne. Wiec raczej nie ma co liczyć na takie pochwały lub słowa, bo ta osoba sama mogła ich również nigdy w swoim życiu nie usłyszeć i nie zaznać - ani od rodziców, ani od rodzeństwa, współpracowników, przełożonych, a nawet być może od ciebie. Nie umie ich zatem wyrażać lub się tego wstydzi. To też jest do zmiany i do nauczenia się, ale wymaga pracy i czasu w większości przypadków. Czasem jest to jeden akt woli, ale  takie zmiany należą raczej do rzadkości.

           

Jeżeli uwolnisz się od takiego oczekiwania akceptacji od tej osoby, będziesz mógł działać w zwiększą swobodą i wolnością. Będziesz miał luz i przestrzeń w sobie i swoim umyśle. Będziesz wolny od napięcia i oczekiwań względem tej osoby. A tym samym uwolnisz was oboje/obje. Oczywiście wymaga to również pracy nad docenieniem siebie, swoich cech i działań i to niezależnie od opinii tej osoby, czy innych podobnych do niej.

           

Taka zraniona osoba, często sama potem rani innych, czego mogłeś właśnie doświadczyć w swoim życiu. Dlatego to jest indywidualna decyzja danej osoby, czy chce w tym uczestniczyć i uzdrawiać ten problem również w fizycznej obecności takiej osoby czy też lepiej dla własnego zdrowia, a czasami nawet i życia opuścić daną relację i konflikt. Najdziwniejsze i najbardziej zaskakujące jest jednak to, że często, a może i zawsze, takie ranienie przez tę osobę jest próbą... rozwiązania i uzdrowienia jakiejś kwestii. To jej wołanie o pomoc. Tyle, że ta osoba robi to według swoich wzorców i programów mentalnych, których się w przeszłości nauczyła. Inaczej po prostu teraz nie potrafi.

           

Warto też wrócić uwagę, że poza ogólnymi, dobrymi zasadami, to każda osoba ma nieco inną drogę, którą chce przejść. Nieco inne doświadczenia i okoliczności są dla niej miłe i takie, których chce doświadczać. Dlatego czasem ludzie mierzą innych swoimi oczekiwaniami i tym, co uważają za najlepsze dla siebie oraz tym, czego chcieliby doświadczyć, co zrealizować lub czego żałują, że nie zrobili.

           

Aby w pełni wyczuć, zobaczyć prawidłowo, co dla kogoś jest dobre i co mu sprzyja potrzeba sporo wyczucia, wiedzy i wrażliwości. Chyba, że ktoś chce żyć, jak jego rodzice, czy rodzina, a oni też żyli jak ich protoplaści. Czasem to jest dobre, jeśli promuje się tym i kultywuje coś dobrego. A czasem są to tylko ograniczające programy i mechanizmy. Wystarczy spojrzeć, jak czasem całe narody są reprezentowane przez ludzi, z których wszyscy wglądają tak samo - te same stroje, te same ruchy i gesty. Czy to jest dobre?

           

Każdy sam ma podjąć decyzję, co z tym zrobi i jak się zachowa. Nie zawsze są to proste rozwiązania, chyba, że ktoś jest bardzo zdecydowany na jedno z rozwiązań, które poczuł, lub znalazł. Jak jednak już z pewnością wiesz, nie zawsze tak jest w życiu, że jest tylko czarne i białe. Czasami są i odcienie szarości, a nawet kolory.

           

I jeszcze bardzo ważna kwestia. Warto uwolnić się od chęci, aby tę osobę do czegokolwiek przekonywać. Jeżeli czyjeś słowa czy zachowanie cię dotknęły, to najczęściej oznacza to, że zbyt jesteś przywiązany do jej opinii, albo chciałbyś coś uzyskać od tej osoby, czego ona w swoim aktualnym poziomie świadomości nie jest w stanie dać zarówno tobie, jak i nawet samej sobie. Dlatego odpuść. Rozluźnij się. Życz sobie i innym, również tej osobie dobrze i tego, aby kroczyła właściwą ścieżką i uporała się ze swoimi problemami. A potem rób swoje, to co czujesz, lubisz i chcesz, ufając, że prędzej czy później przyniesie Ci to korzystne, dobre a nawet bogate, obfite rezultaty.

           

Czasami może to też oznaczać, że sami do końca nie jesteśmy o czymś przekonani i nie ułożyliśmy sobie jeszcze wszystkiego w głowie tak, jak trzeba odnośnie danego tematu, np. bogactwa. Wtedy warto usiąść i się zastanowić, czym dla mnie jest bogactwo. A potem się zastanowić, jak chciałbym je osiągnąć, jakimi metodami, jaką pracą lub działaniem. Dla jednych to będzie dom, dla innych samochód, a dla trzecich coś jeszcze innego - np. związek czy rodzina. Potem warto się zastanowić, ile pieniędzy lub zasobów na to potrzebuję. I ile czasu może mi to zająć.

           

W dzisiejszych czasach są dużo większe możliwości, niż kiedyś. Jest internet, są sklepy internetowe. Oczywiście nic nie zastąpi relacji na żywo z bliskimi czy klientami, jednak warto zastanowić się też nad nowymi pomysłami. Niektórym się udaje poprzez nowe technologie sporo zarobić w bardzo krótkim czasie. Ważne by były to działania możliwie jak najbardziej etyczne i przynoszące ludziom i naturze coś dobrego.

           

Te różne drogi, które obecnie są możliwe, są ważne o tyle, że czasem wybranie przez nas jakiejś z nich, może drażnić inne osoby, zwłaszcza bliskie czy rodzinę, bo są one totalnie inne, od tych, którymi oni szli przez lata. Ba, część z tych nowych dróg jest dla nich niewyobrażalna, nie do ogarnięcia czasami. Może się to totalnie różnić od ich modelu życia, który wybrali, lub do którego przywykli.

           

Bo tak naprawdę to sam siebie masz do czegoś przekonać, a nie innych. Jeśli ty jesteś co do czegoś przekonanym, to nie masz problemu. Wiesz, co robić i co jest słuszne w twoim przypadku.

           

           

Po czwarte bogactwo to równowaga i harmonia w poszczególnych obszarach życia - materialnym - fizycznym, energetycznym, duchowym, emocjonalnym, intelektualnym i w relacjach - związkach z innymi osobami.

Taka harmonia zapewnia bogactwo uczuć, dobrego samopoczucia i radości. Daje dobre poczucie sytości, zaspokojenia i tego, że się wiedzie owocne, godne i dobre, mądre i sensowne życie - dla siebie i innych.

           

Daje to również zakorzenienie w strukturze swojej własnej istoty, społeczności, w której się żyje i w Bogu - pozytywnych, wspaniałych i pięknych wibracjach odżywiających, uzdrawiających, napełniających szczęściem i powodujących wzrost świadomości danego człowieka. I tego nie zastąpią żadne pieniądze, choć wielu by to chciało. Niestety często ludzie również rozumieją to zbyt późno, np. dopiero pod koniec życia.

           

To bogactwo to też równowaga pomiędzy pracą, a odpoczynkiem, rozwojem osobistym i/lub duchowym a relacjami z innymi osobami, w tym z partnerką czy partnerem. Wlicza się w to również kontakt z Bogiem, dobrą, uniwersalną energią świata.

           

           

I dopiero po piąte bogactwo to pieniądze i posiadłości.

Zbyt często przy temacie bogactwa kładzie się nacisk wyłącznie na ten jego filar, który jak widać jest istotny, ale jest jednym z wielu i wcale nie jest najważniejszy. Dlatego uważam, że kładzenie zbyt dużego nacisku tylko na tę część świadomości bogactwa jest dużym błędem, a nawet brakiem mądrości. Dlaczego? Już wyjaśniam.

           

Często takie zasoby - finansowe czy majątkowe niektórzy zadziwiająco łatwo i stosunkowo szybko tracą. Do kanonu przykładów należy ten z tymi, którzy wygrali miliony na loterii (a przecież o tym marzy tak wielu), ale niestety w szybkim tempie, zazwyczaj do 2-4 lat, byli oni w takiej samej lub nawet o wiele gorszej sytuacji niż przed wygraną. Po prostu wydawali zbyt dużo, robili nie trafione inwestycje lub pożyczali innym, którzy im nie oddawali. Były też przypadki, gdy osoby jeszcze zanim odebrały wygraną nabrały takich kredytów i zrobiły tak wielkie zakupy, że miały one większą wartość niż sama wygrana. W ferworze radości nie zauważyli tego.

           

Niestety, ale większość osób również do dużej wygranej, czy też posiadania większych kwot pieniędzy lub jakiegoś majątku powinna się przygotować i warto, aby to zrobiła. Bo inaczej można właśnie popełnić te wspomniane powyżej błędy i całą masę innych.

           

Lata temu był krach na giełdach i bankach. Ogromnie bogaci ludzie kończyli swe życie, załamani ta sytuacją. Tak było chociażby w Niemczech, gdzie taki sposób wybrał zdaje się jakiś właściciel czy prezes ogromnego banku. Tyle, że kilka dni po tym, jak odszedł, państwo postanowiło pomóc tej instytucji i wpompowało w nią dużo pieniędzy, które pozwoliło jej na ponowny rozruch.

           

Przypisuje się Dalajlamie taką wypowiedź, że współcześni ludzie zarabiają całe dnie, aby żyć, a potem wydają większość tego na zdrowie, które przez to stracili. Czy to normalne? Tak ma wyglądać normalny świat? Chcesz, aby tak było u ciebie i w twoim życiu?

           

Do rzadkości należą przypadki, że już w domu rodzinnym, gdy ktoś był dzieckiem mówiło się o pieniądzach w sposób normalny i prawdziwy. Bez negatywnych emocji i z mądrością. Tacy ludzie traktują bogactwo pieniężne i majątkowe jako coś naturalnego - tak jak inne osoby traktują tlen, lub większość biednych ich biedę. Dziad biedował, ojciec biedował i czasem nawet jak się komuś uda zarobić lub mieć więcej pieniędzy, ale nie zmienił swoich podświadomych, często wyniesionych z domu rodzinnego wzorców dotyczących bogactwa, majątku czy pieniędzy, to prędzej czy później, najczęściej w nierozsądny sposób, traci taki majątek lub jego znaczną część.

           

Wiele zwykłych osób, czyli takich, których rodziny nie dorabiały się pokoleniami jakiegoś majątku zachłystuje się bogactwem, pieniędzmi i wpływami, które one umożliwiają. I one też często tracą takie zasoby w różny sposób, bo nie nawykły do utrzymywania w dłuższym czasie jakiegoś bogactwa. Nie umieją też obracać gotówką i nie nauczyły się, jak z korzyścią dla siebie i innych inwestować swój majątek. Nie nauczyły się utrzymywać przy sobie bogactwa i zasobów. Oczywiście to wszystko można zmienić. Zazwyczaj jednak, aby tak się stało, trzeba to dość dokładnie zrozumieć.

           

Znam przypadek, gdy ktoś nawet jak dostał większą sumę pieniędzy, to zamiast ją zainwestować - nawet na zwyczajną lokatę bankową o przyzwoitym oprocentowaniu (o ile takie istnieją, bo jest ono wielokrotnie niższe od tego, które liczy sobie bank, gdy komuś pożycza pieniądze, a w zasadzie je kreuje poprzez zapis w komputerze i na papierze), postanowił, że je zainwestuje na giełdzie czy w inne podobne transakcje. I nawet pomimo oddania tych środków pod zarządzanie jakiemuś fachowcowi, dość szybko stracił większość z nich. Oczywiście ta osoba uważała, że jest to związane z tym, od kogo dostała te pieniądze (a była to trudna relacja), zamiast po prostu przyznać się, że nie umiał zarządzać finansami i się po prostu na tym nie znała.

Nie była ta osoba po prostu przygotowana do tego, że to jest "moje". No chyba, że dodatkowo miała ona w podświadomości jakieś wzorce i przekonania, że z moim mogę zrobić wszystko, nawet roz...pierniczyć to na głupoty. To wtedy też tak się dzieje. Dodatkowo karmicznie często potem kolejne pokolenia takich osób zmagają się z traumą z tym związaną i negatywnymi wzorcami typu rozpamiętywanie, żal, negatywne emocje związane z pieniędzmi, zarabianiem i inwestowaniem. Oczywiście i z tym można sobie poradzić, choć zajmuje to w większości przypadków trochę czasu.

           

Mądrzy ludzie też wiedzą, że teraz zarówno pieniądze, wartości akcji jak i różnego rodzaju kursy złóż lub walut to tylko dane szacunkowe, a tak naprawdę spekulacyjne, czyli umowne. Ktoś tak przyjął i tak innym ludziom wmawia, że tak jest. Dziś coś może kosztować 10, a jutro 1000 i odwrotnie.

           

Jest takie powiedzenie, że "niektórzy ludzie są tak biedni, że jedyne co mają to pieniądze", które przypisuje się Bobowi Marleyowi. Coś w tym jest. Pieniądze oczywiście oznaczają bogactwo, ale nie musza już oznaczać pozytywnych i korzystnych przekonań i intencji z nimi związanymi.

           

Jest też takie powiedzenie, że "bogatym jest ten, do którego otwartych ramion lecą z radością inni, nawet, jeśli jego ręce są puste". I to warto zapamiętać i tak budować swoje życie. Bo wtedy lgną do niego dla niego samego. Dla jego osobowości, miłego charakteru, mądrości czy radości, którą promieniuje. To dlatego czasem o wiele większą radość mają jabłka dane przez staruszkę (jest taki mem), niż tysiące bogacza, bo po pierwsze, ona daje to z serca (tak bogacz też tak może dać) a po drugie daje to, co ma najlepszego... Tu już chyba trudniej u bogaczy szukać takiego wzorca, chyba, że podciągnie się pod to jego pracę, jakość produktów itd. O ile nie szkodzą środowisku, ludziom itd. Na wszystko można patrzeć pod wieloma kątami i z różnych perspektyw, w zależności od poziomu mądrości, wiedzy i świadomości danej osoby.

           

Wiele współczesnych dzieci tak naprawdę nie chcą tych rzeczy, za którymi krzyczą, chcąc dorównać kolegom, bo bardziej pragną rzeczywistej bliskości z rodzicami i tego, aby mieli oni dla nich czas. Nie strofowali ich, nie pouczali, bo i tak dzieci uczą się głównie poprzez naśladowanie rodziców, rodzeństwa, kolegów i środowiska. Słowa są na dalszym planie. I nie naprawią złego postępowania czy przykładu rodzica. Niestety, choć wielu by chciało.

           

Często też starsze osoby, podsumowując swoje życie, mówią, że gdyby mogli tak jeszcze raz przeżyć ileś tam lat, to...bardziej cieszyli by się życiem, nawiązywaliby więcej relacji z ludźmi, dbaliby bardziej o przyjaciół. Chodziliby częściej na spacery w przyrodę, mieli psa lub robili sobie dłuższe wakacje. I co najważniejsze - działały by zgodnie ze swoim sercem - robiąc to, co naprawdę kochają i chcą.

           

Niewielu milionerów na łożu śmierci myśli o tym, że mogliby zarobić jeszcze więcej... No chyba, że miałoby to jakieś szlachetniejsze pobudki w rodzaju pomocy komuś lub dla rozwiązania jakiejś ważnej kwestii, która utrudnia innym życie.

 

Oczywiście we współczesnym świecie warto mieć pieniądze, bo one dużo ułatwiają i przyspieszają. Żyjemy też w takich czasach i społeczeństwie, że po prostu trzeba je mieć na wydatki chociażby związane z utrzymaniem siebie, domu czy samochodu. Nawet rower kosztuje. Od kilku lat też jest lekki nacisk różnych środowisk na to, że uduchowiona osoba ma być też bogata - zasobna materialnie.

 

Tutaj ważna uwaga. Ktoś może poczuć się w bogaty gdy będzie zarabiał 5 tys. miesięcznie, a ktoś inny gdy 10 tys.  Jeszcze inna osoba poczuje się bogata, gdy zarobi 100 tys. zł na miesiąc, a zupełnie inna osoba poczuje, że stała się bogata, gdy będzie miała na koncie okrągły milion.  Ci, którzy więcej zarobili, poczują, że się wzbogacili, gdy będą mieli na swoich kontach 10 mln lub 100.  Warto to wiedzieć i zdawać sobie sprawę, że wszystkie z tych osób posługują się tym samym pojęciem "bogactwa", tylko różnie je rozumieją i mają inną tego świadomość. A ta różnica jest naprawdę spora.

 

Zupełnie też inaczej podchodzą do bogactwo osoby młode, na tak zwanym dorobku, a inaczej osoby dojrzałe.  Jeszcze inaczej rozumieją bogactwo osoby starsze, bogatsze czasami o wiele przeżyć, przemyśleń i doświadczeń. Czasem też osoby młode, czy dojrzałe mają już tę umiejętność rozróżniania różnych poziomów i odcieni bogactwa.  To również warto wiedzieć i być tego świadomym.

 

Czasem jednak pieniądze są także przyczyną stresu i traum. Warto mieć taką ilość pieniędzy, która pozwala na spokojne, dostatnie życie. Czyli mieć tyle ile potrzeba. Mieć wystarczająco dużo, a czasem i z lekkim nadmiarem. A to nie oznacza od razu nie wiadomo jakich milionów, ale tyle ile trzeba. Nikt nie zje na raz dwóch obiadów. No chyba, że chce nadmiernie utyć, co kłóci się nieco ze zdrowiem. Nikt też w tym samym czasie nie pojedzie dwoma autami, nawet najbardziej luksusowymi. Oczywiście niekiedy warto je mieć, ale znowu - jeśli policzy się ile zasobów trzeba zużyć do wyprodukowania czegoś luksusowego, albo ile trucizn z tym związanych dostanie się do rzek, powietrza i ziemi, to nieco inaczej patrzy się na te wspaniałe rzeczy, którymi kuszą ludzi w reklamach. To jest inne bogactwo - zrównoważenie. Bez nieuzasadnionych, niepotrzebnych, sztucznie wykreowanych potrzeb, które blokują często rozwój duchowy, chociażby absorbując uwagę ludzi na ich temat. A przecież można by ją zainwestować w coś mądrzejszego lub bardziej wartościowego. (To również jest głęboki temat i nadaje się na osobną publikację.)

           

Dlatego ważne jest, aby odnaleźć w sobie i swoim życiu jakąś harmonię pomiędzy posiadaniem, majątkiem, pieniędzmi i zadowoleniem z tego co się ma a relacjami z innymi i sobą samym.

           

Zadowolenie, to kolejny wielki temat. Można mieć mało lub wystarczająco i być z tego chociaż w miarę zadowolonym, a można mieć ogromne zasoby i finanse i być z tego totalnie nie zadowolonym, bo przecież zawsze można by mieć jeszcze więcej i jeszcze w krótszym czasie. A to już może napędzać poczucie niespełnienia, którego nie da się zaspokoić nawet ogromnymi zasobami.

           

Niektórzy nawet mówią, że aby dostać więcej, niż się posiada, warto być zadowolonym i wdzięcznym, za to co się aktualnie ma. Bo tylko czasem wkurzenie na to, co się posiada (jeśli się uważa, że to zbyt mało) pomaga. Dzieje się tak raczej tylko wtedy, gdy idzie za tym ogromna determinacja, ukierunkowana na określony cel do zdobycia czy osiągnięcia.

           

I po szóste, aby było symetrycznie i do pary, bogactwo to dobra, odpowiednia relacja z Bogiem, Siłą Wyższą, Stwórcą czy Naturą, którą odczuwamy całym swoim sercem, umysłem, ciałem i duszą. To łączność z najbardziej dobrą i pozytywną siłą, jaka istnieje i jest dla nas dostępna. To coś, co niektórzy nazywają przebudzeniem a następnie oświeceniem. Jesteś i samo to istnienie jest wystarczającym powodem szczęścia, błogostanu i spokoju, który trwa i trwa. Nawet każdy oddech staje się rozkoszą i każdy łagodny powiew wiatru odczuwany na skórze.

           

Przypomnę też, że na każdym z tych poziomów - filarów bogactwa warto sięgnąć po afirmacje i zmianę przekonań na pozytywne. W ten sposób można przeprogramować podświadome wzorce umysłu i wprowadzić tam nowe, lepsze, pozytywne i mądrzejsze oraz bardziej prawdziwe programy dotyczące bogactwa, pieniędzy i majątku czy zarabiania albo inwestowania.

           

Jeżeli sam nie potrafisz sobie z tym poradzić, warto sięgnąć po pomoc doświadczonej w tym osoby, która się na tym zna i umie odpowiednio je dobrać. I nawet jeżeli w tej chwili taki doradca nie ma zewnętrznie dużych kwot pieniędzy, majątku czy posiadłości, to być może należycie zbudował lub intensywnie pracuje nad pozostałymi, równie ważnymi, a może nawet ważniejszymi, a nawet o wiele ważniejszymi filarami bogactwa. A przynajmniej dobrze je zrozumiał.

           

Oczywiście we współczesnym świecie warto mieć pieniądze, bo one dużo ułatwiają i przyspieszają. Żyjemy też w takich czasach i społeczeństwie, że po prostu trzeba je mieć na wydatki chociażby związane z utrzymaniem siebie, domu czy samochodu. Nawet rower kosztuje. Od kilku lat też jest lekki nacisk różnych środowisk na to, że uduchowiona osoba ma być też bogata - zasobna materialnie.

           

Czasem jednak pieniądze są także przyczyną stresu i traum. Warto mieć taką ilość pieniędzy, która pozwala na spokojne, dostatnie życie. Czyli mieć tyle ile potrzeba. Mieć wystarczająco dużo, a czasem i z lekkim nadmiarem. A to nie oznacza od razu nie wiadomo jakich milionów, ale tyle ile trzeba. Nikt nie zje na raz dwóch obiadów. No chyba, że chce nadmiernie utyć, co kłóci się nieco ze zdrowiem. Nikt też w tym samym czasie nie pojedzie dwoma autami, nawet najbardziej luksusowymi. Oczywiście niekiedy warto je mieć, ale znowu - jeśli policzy się ile zasobów trzeba zużyć do wyprodukowania czegoś luksusowego, albo ile trucizn z tym związanych dostanie się do rzek, powietrza i ziemi, to nieco inaczej patrzy się na te wspaniałe rzeczy, którymi kuszą ludzi w reklamach. To jest inne bogactwo - zrównoważenie. Bez nieuzasadnionych, niepotrzebnych, sztucznie wykreowanych potrzeb, które blokują często rozwój duchowy, chociażby absorbując uwagę ludzi na ich temat. A przecież można by ją zainwestować w coś mądrzejszego lub bardziej wartościowego. (To również jest głęboki temat i nadaje się na osobną publikację.)

           

Oczywiście najlepiej mieć te wszystkie filary bogactwa równocześnie: zdrowie, spokój wewnętrzny, dobre relacje z innymi i Bogiem czy sferą boskości oraz pieniądze i posiadłości.

           

W sumie to, co opisałem powyżej można również nazwać bogactwem życia. Bogactwem przeżywania. Bogactwem istnienia.

           

Warto również zauważyć, że samo słowo bogactwo ma w sobie trzon od słowa Bóg. Boga-ctwo. A zatem oznacza ono coś, co pochodzi od Boga, czyli tego, co najlepsze. Bogactwo to to, co dla nas najlepsze. To to, co nam najbardziej służy, co nam pomaga i nas cieszy.

           

Bo bogactwo jest również jedną z boskich cech, którą można w sobie i swojej przestrzeni rozwinąć. Ta cecha powiązana jest z dostatkiem,  hojnością i pełnią. Bogactwo to też poziom - zakres wibracji, który można wzmocnić. Wspomnę o tym przy innej okazji.

           

Dlatego życzę Ci prawdziwego, wielopoziomowego bogactwa, abyś cieszył się zdrowym, szczęśliwym i zharmonizowanym życiem w otoczeniu twórczych, budujących, miłych i przyjemnych relacji dla radości i najwyższego dobra swojego i innych.

 

 

Polecam skorzystanie z medytacji, która dotyczy tego tematu: "Powiew bogactwa" https://www.dobrenagrania.pl/pl/p/Powiew-Bogactwa/185

 

 

 

 

gallery/1 tajemnica agarthy okładka 1
gallery/okładka poradnik1
gallery/usmiech slonca1